Od wielu miesięcy trwa dyskusja o projekcie ustawy o opakowaniach i odpadach opakowaniowych, który ma wprowadzić w Polsce rozszerzoną odpowiedzialność producenta (ROP). Choć rozwiązanie działa już w większości krajów Unii Europejskiej, wciąż budzi emocje. Jedni chwalą je za bardziej sprawiedliwy podział kosztów systemu odpadów, inni – głównie część organizacji biznesowych – nazywają nowym podatkiem. Sprawdzamy, na czym polega ROP i co może zmienić w domowych budżetach mieszkańców Kępna.
Jak działa obecny system opłat i gdzie tkwi problem
W Polsce ciężar finansowania gospodarowania odpadami komunalnymi spoczywa przede wszystkim na mieszkańcach gmin. W 2023 roku samorządy zebrały z opłat za odbiór odpadów 12,65 mld zł [1]. Stosowane metody naliczania – od osoby, od gospodarstwa, od zużycia wody czy metrażu – mają jedną wspólną cechę: nie uwzględniają faktycznej ilości śmieci, jakie wytwarza dane gospodarstwo domowe. W praktyce przeciętna opłata sięga około 30 zł miesięcznie na osobę.

System powszechnych opłat, wprowadzany ponad dekadę temu, miał dwa kluczowe cele: objąć wszystkich mieszkańców jednolitym systemem oraz ograniczyć zjawisko wyrzucania odpadów „poza systemem”. To się udało – dziś każdy jest w nim ujęty i musi płacić. Ma to jednak ważną konsekwencję: skoro wysokość rachunku nie zależy od ilości odpadów, brakuje zachęty, by tych odpadów produkować mniej.
Widać to na prostym przykładzie. Rodzina, która pije wodę z kranu, robi zakupy do wielorazowych toreb i wybiera produkty pakowane w papier lub na wagę, generuje znacznie mniej śmieci niż ta, która regularnie kupuje soki w kartonach i żywność w trudnych do recyklingu opakowaniach z marketu. Mimo to w systemie gminnym obie zapłacą tyle samo.
Podobny brak motywacji dotyczy producentów. Przy niskich kosztach tworzyw i silnym nacisku marketingu łatwo sięgać po zbędne lub wielomateriałowe opakowania, które trudno przetworzyć. Efekt? Na rynku pełno jest produktów „owiniętych” bardziej, niż to konieczne.
Na czym polega ROP i co zmienia w praktyce
Rozszerzona odpowiedzialność producenta wynika z unijnych regulacji – Dyrektywy 2008/98/WE oraz Rozporządzenia (UE) 2025/40 w sprawie opakowań i odpadów opakowaniowych. Ich sens jest prosty: projektuj tak, by powstawało mniej odpadów, a to, co powstaje, dało się łatwo zebrać i przetworzyć. Premiowane mają być rozwiązania wielokrotnego użytku – butelki zwrotne, systemy refill, ograniczanie wagi i objętości opakowań.
Polski projekt zakłada wdrożenie zasady „zanieczyszczający płaci” przez tzw. opłatę produktową. Jej wysokość ma zależeć od rodzaju i „ekologiczności” opakowania. To nie jest nowa idea – już obecne przepisy nakładają na producentów obowiązek projektowania lżejszych, minimalistycznych i nadających się do recyklingu opakowań. Różnica polega na tym, że ROP dodaje realny mechanizm finansowy, który wzmacnia te obowiązki. A finanse, jak wiemy, działają skuteczniej niż apele.
Dlaczego ROP to nie podatek
Najczęściej powtarzany zarzut brzmi: „to nowy podatek”. Tymczasem opłata produktowa w ROP ma zasilać konkretny cel – system zbiórki i recyklingu odpadów opakowaniowych – i w ten sposób odciążyć mieszkańców, którzy dziś finansują go niemal w całości. To przesunięcie części kosztów z użytkowników końcowych na producentów, którzy decydują o tym, w co i jak pakowane są towary.
Pojawia się też obawa, że firmy „przerzucą” opłatę na klientów, podbijając ceny i inflację. Nawet jednak gdyby część kosztu trafiła w cenę produktu, mówimy o niewielkich kwotach: maksymalna stawka to 4,5 zł za kilogram opakowania, czyli przy opakowaniach ważących dziesiątki gramów – dodatkowe grosze. W praktyce oznacza to, że gospodarstwa domowe generujące więcej odpadów dołożą miesięcznie kilka złotych więcej niż te, które ograniczają opakowania. System staje się więc bardziej sprawiedliwy – płaci ten, kto bardziej obciąża gospodarkę odpadami.
Co to oznacza dla mieszkańców Kępna
Jeśli projekt ROP wejdzie w życie, środki z opłaty produktowej mają wspierać lokalny system gospodarki odpadami. Dla gmin to szansa, by zahamować wzrost kosztów funkcjonowania całego mechanizmu – od selektywnej zbiórki po recykling – a dla mieszkańców możliwość ograniczenia presji na podwyżki opłat komunalnych w kolejnych latach.
W wymiarze codziennym zmiana może przełożyć się na bardziej przyjazne środowisku wybory w sklepach. Lżejsze, jednorodne i zwrotne opakowania będą dla producentów po prostu tańsze w systemie ROP, więc z czasem powinny stawać się standardem. To dobra wiadomość dla osób, które już dziś starają się ograniczać ilość śmieci w domu – ich nawyki będą wspierane mechanizmem finansowym, a nie tylko deklaracjami.
Najważniejsze liczby i zasady w pigułce
| Informacja | Szczegóły |
|---|---|
| Cel ROP | Zmniejszenie ilości odpadów, łatwiejszy recykling, finansowanie systemu zbiórki i przetwarzania |
| Kto płaci | Producenci wprowadzający produkty w opakowaniach (opłata produktowa zależna od „ekologiczności” opakowania) |
| Maksymalna stawka | 4,5 zł za kilogram opakowania |
| Obecne koszty mieszkańców | W 2023 r. samorządy zebrały 12,65 mld zł z opłat za odbiór odpadów; przeciętnie ok. 30 zł miesięcznie na osobę |
| Wpływ na rachunki | ROP ma przenieść część kosztów z mieszkańców na producentów; dla konsumentów możliwe groszowe dopłaty w cenie produktów |
Co dalej z ustawą
Mimo długich prac, projekt ustawy o opakowaniach i odpadach opakowaniowych nie trafił jeszcze do parlamentu. W przestrzeni publicznej narosło wokół niego sporo mitów, ale sedno zmian pozostaje niezmienne: powiązać koszty odpadów z tymi, którzy je wytwarzają i projektują, a nie wyłącznie z mieszkańcami gmin.
Dla Kępna oznacza to, że w perspektywie kilku lat możliwe jest bardziej przewidywalne finansowanie systemu odpadów, większe wsparcie dla selektywnej zbiórki i lepsze wyniki recyklingu. Z perspektywy mieszkańców kluczowe jest to, że ROP nie jest nowym podatkiem, lecz mechanizmem, który porządkuje odpowiedzialność – środowiskową i finansową – za opakowania, z których wszyscy korzystamy.
Źródło: kepno.pl/



