Instalacja Ewy Kuleszy w Poznaniu: „Chronione częstotliwości” w Galerii Czas Kobiet do 20 września

Instalacja Ewy Kuleszy w Poznaniu: „Chronione częstotliwości” w Galerii Czas Kobiet do 20 września

Publikacja: 27.07.2026, 00:00
Aktualizacja: 27.07.2026, 00:45

„Chronione częstotliwości” to wystawa, która nie potrzebuje wielu obiektów, by przyciągnąć uwagę. Ewa Kulesza, artystka wizualna znana z pracy na styku rzeźby i fotografii, prezentuje w Galerii Czas Kobiet pojedynczą instalację, która uruchamia pamięć, zmysły i wyobraźnię. Ekspozycja jest czynna do 20 września, a kuratorką projektu jest Karolina Pikosz.

Instalacja jak piaskownica i monolit

Centralnym punktem wystawy jest obiekt przywołujący formę piaskownicy i jednocześnie monolitu. Artystka planowała pierwotnie konstrukcję z porcelany, jednak przeszkody techniczne skierowały ją w stronę materiałów i procesów, z którymi pracuje od lat – przede wszystkim emulsji światłoczułej. Wnętrze obiektu nasycone jest skojarzeniami z dzieciństwem: miejscem pierwszych, głębokich zapisów o świecie i o bezpieczeństwie. Te zapisy, choć ukryte, mają wpływ na dorosłe życie – tak jak niedostępne dla nas „chronione częstotliwości”, czyli wybrane pasma radiowe zastrzeżone dla określonych służb.

Powrót do dzieciństwa
Źródło zdjęcia: Miasto Poznań / poznan.pl

Powierzchnia instalacji wygląda jak zastygła lawa: kusi, by w nią wejść, zanurzyć dłoń, ale pozostaje nieprzenikniona. Nieregularne dno z drobnymi wzniesieniami tworzy wrażenie ruchu, który został nagle zatrzymany. Podczas oglądania pojawia się wrażenie, jakbyśmy zaglądali w głąb studni – widzimy refleksy i odbicia, ale to, co kryją, pozostaje poza naszym zasięgiem.

Emulsja, która ciągle rejestruje świat

Kluczowym elementem pracy jest emulsja światłoczuła pozostająca w „otwartym procesie”. Pokrywa ona obiekt i okna galerii, przez co cała przestrzeń ekspozycyjna działa jak filtr. Emulsja reaguje na światło i czas: od bieli przechodzi w odcienie szarości, a w ograniczonych warunkach wentylacyjnych potrafi wydobywać inne barwy – także czerwień. W pierwszych dniach wystawy silne światło dzienne odcisnęło na warstwie trwałe ślady, co artystka uznaje za wyjątkowe, bo zwykle zmiany pozostają bardziej subtelne i rozmyte. W miarę upływu czasu emulsja będzie dalej ciemnieć, przechodząc w ton szarofioletowy. Mimo tych przemian procesu nie można „domknąć” – zapis trwa i nie jest w pełni dostępny do odczytania.

W pracy pojawia się także wątek pamięci i jej niepewności. Emulsja i popiół – materiały, które mogą nosić w sobie ślady, lecz nie ujawniają ich wprost – stają się metaforą tego, czego nie pamiętamy lub do czego nie potrafimy wrócić. To również echo osobistego doświadczenia artystki: przed laty otrzymała płytkę pokrytą emulsją, niewywołaną i nieutrwaloną, która przez lata cicho reagowała na światło, tworząc nieczytelny, ale realny zapis.

Proces tworzenia, który prowadzi

Powstawanie instalacji zajęło dwa intensywne miesiące i, jak podkreśla artystka, było „tworzeniem i prowadzeniem” – działaniem, w którym praca stopniowo się odsłania. Forma obiektu powstała dosłownie przez dotyk. W lepieniu pomagały artystce dwie młode współtwórczynie: 5-letnia Helena i 8-letnia Kornelia. W fakturze i detalach można odnaleźć odciski palców – ślady konkretnych gestów, ale też symboliczne nakładanie się historii osób, które przyglądają się instalacji i wchodzą z nią w dialog.

W tym projekcie ważny jest fizyczny kontakt i bliskość materii, choć sama powierzchnia pozostaje nie do pokonania. Widzowie krążą wokół formy, zaglądają do środka, szukają punktu zaczepienia. To doświadczenie bywa intensywne – jedni dostrzegają w materialności pracy plastelinę kojarzącą się z dziecięcą zabawą i mieszaniem kolorów, inni widzą ślady malarskiego procesu, zastygłe farby i przypadek, który porządkuje pamięć w nieoczywisty sposób.

Odbiór: wspomnienia i indywidualne interpretacje

Podczas wernisażu – jak relacjonuje artystka – między osobami poruszającymi się wokół instalacji pojawiło się niewidzialne porozumienie. Wiele z nich opowiadało o własnych wspomnieniach z dzieciństwa. Kulesza podkreśla, że w jej pracy zawsze jest miejsce na indywidualny odczyt; nie chodzi o jedną narzuconą interpretację, ale o przestrzeń, w której każdy może sprawdzić, co w nim rezonuje, a co nie.

Takie podejście do twórczości jest efektem zmiany, jaka przyszła po studiach. Wcześniej artystka planowała projekty od A do Z, z jasno określonym celem. Z czasem otworzyła się na proces: inicjuje pracę, a potem pozwala jej się prowadzić, obserwując, co się odsłania. To, co pozornie przypadkowe, bywa tu znaczące – zarówno w samym materiale, jak i w reakcjach widzów.

Pamięć między ulotnością a zakorzenieniem

W twórczości Kuleszy często powraca temat pamięci – kruchy i cenny. Artystka przyznaje, że od zawsze towarzyszy jej lęk przed utratą pamięci o ludziach, miejscach i chwilach. Jednocześnie interesują ją mikrozdarzenia, te niewielkie, czasem niezauważalne momenty, które rozpływają się w czasie. Odnosi się przy tym do literackiej intuicji Winfrieda Georga Sebalda, który pisał o pustoszeniu świata przez czas – o konieczności robienia miejsca dla tego, co nadchodzi. W tym napięciu między ulotnością a zakorzenieniem „Chronione częstotliwości” stawiają widza w roli kogoś, kto nasłuchuje własnej pamięci, nawet jeśli nie może jej w pełni odczytać.

Praktyczne informacje dla odwiedzających

Wystawa jest dostępna w Galerii Czas Kobiet, a za kuratorstwo odpowiada Karolina Pikosz. Ekspozycję można oglądać do 20 września. To propozycja dla tych, którzy lubią prace o silnym ładunku emocjonalnym i otwartym znaczeniu – jedną instalację, która zmienia się w czasie i wciąga w grę z własnymi wspomnieniami.

Informacja Szczegóły
Tytuł wystawy „Chronione częstotliwości”
Artystka Ewa Kulesza
Kuratorka Karolina Pikosz
Miejsce Galeria Czas Kobiet (Poznań)
Termin Wystawa czynna do 20.09
Charakter ekspozycji Jedna instalacja w procesie, reagująca na światło (emulsja światłoczuła)

„Chronione częstotliwości” to zaproszenie do osobistego spotkania z materią pamięci. Nawet jeśli nie da się jej w pełni „wywołać”, ślady pozostają – w emulsji, w fakturze, w nas samych.

Źródło: poznan.pl/

Charakter publikowanych treści

Treści publikowane w serwisie centralapoznan.pl mają charakter informacyjny, lokalny i publicystyczny. Dokładamy starań, aby publikowane informacje były aktualne i rzetelne, jednak niektóre dane mogą ulec zmianie po publikacji, w szczególności informacje dotyczące przepisów prawa, opłat, terminów, wydarzeń, komunikacji, godzin otwarcia, decyzji urzędowych oraz ofert podmiotów zewnętrznych.

Serwis nie zastępuje indywidualnej porady prawnej, podatkowej, medycznej, finansowej ani urzędowej. Przed podjęciem decyzji na podstawie publikowanych treści zalecamy weryfikację informacji w źródłach pierwotnych, u organizatora wydarzenia, właściwego urzędu, instytucji lub specjalisty.