Jak tajniacy dokumentowali protesty w Poznaniu: zdjęcia, kamuflaż i konsekwencje z 1956 roku

Jak tajniacy dokumentowali protesty w Poznaniu: zdjęcia, kamuflaż i konsekwencje z 1956 roku

28 czerwca 1956 roku robotnicy wyszli na ulice Poznania, domagając się lepszych warunków pracy i życia. W tym samym czasie w tłumie obecni byli funkcjonariusze Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego, zwani potocznie "tajniakami". Ich zadaniem było obserwowanie, identyfikowanie i fotografowanie osób uznanych za najbardziej aktywnych oraz późniejsze przekazywanie materiału do centralnych organów władzy.

Rekrutacja i przygotowanie tajnych funkcjonariuszy

Funkcjonariuszem UB nie mógł zostać przypadkowy człowiek. Kandydaci przechodzili rygorystyczną selekcję, obejmującą weryfikację życiorysu i dokładne sprawdzenie rodowodu rodzinnego. W okresie powojennym służby bezpieczeństwa stawiały wysokie wymagania wobec osób, które miały działać w sytuacjach konfrontacji społecznej: odporność na stres, umiejętność kamuflażu emocji i zdolność pracy w warunkach dużego ryzyka. Zdemaskowany agent mógł bowiem paść ofiarą ataku ze strony tłumu.

W praktyce przygotowanie tajniaków obejmowało szkolenia z technik obserwacji i fotograficznej dokumentacji. W połowie lat 50. aparat bezpieczeństwa rozwinął instrukcje operacyjne dotyczące inwigilacji, które potem testowano podczas wydarzeń takich jak poznański czerwiec. Umiejętność dyskretnego wykonywania zdjęć, wybierania pozycji obserwacyjnych i szybkiej zmiany personalnej w tłumie były kluczowe dla powodzenia akcji.

Kamuflaż i metody fotografowania na ulicach Poznania

Aby chronić agentów i ułatwić im pracę, służby stosowały rozmaite metody kamuflażu. Tajniacy przybierali rozmaite role: mogli występować jako listonosze, inkasenci, osoby niepełnosprawne, duchowni czy robotnicy — w ten sposób wtapiając się w demonstrantów. W arsenale środków były elementy garderoby oraz rekwizyty maskujące, takie jak peruki, sztuczne brody czy okulary. Celem było nie tylko uniknięcie rozpoznania, ale też uzyskanie dogodnej pozycji do wykonania zdjęcia.

Fotografowanie odbywało się na kilka sposobów. Niektórzy tajniacy udawali fotoreporterów i działali w otwarty sposób, inni wykonywali zdjęcia z ukrycia, korzystając z tzw. metody "tajnej zakamuflowanej". Aparaty chowano w teczkach, damskich torebkach, pod płaszczami czy marynarkami; bywały też bardziej wyszukane rozwiązania—obiektyw i migawka maskowano w parasolu, książce czy innym codziennym przedmiocie. Charakterystycznym śladem fotografii operacyjnych, wykonanych z ukrycia, była okrągła, czarna obwódka widoczna na kliszy i później na odbitce—oznaka, że zdjęcie powstało przez mały otwór w osłonie sprzętu.

Operacja podczas Poznańskiego Czerwca i skala dokumentacji

Skala protestu zaskoczyła władze. Już w nocy z 26 na 27 czerwca w gabinetach pojawiały się deklaracje, że sprawę jakoś opanują, jednak rzeczywistość okazała się bardziej wymagająca. Rankiem 28 czerwca około godziny 8 ppłk Feliks Dwojak, ówczesny szef Wojewódzkiego Urzędu ds. Bezpieczeństwa Publicznego przy ul. Kochanowskiego, wysłał do tłumu 80 tajnych funkcjonariuszy, by obserwowali demonstrantów i wykonywali zdjęcia. Gdy to nie wystarczyło, sprowadzono dodatkowe grupy operacyjne z Warszawy.

Tajniacy, w większości przydzieleni do Wydziału B — wydziału odpowiedzialnego za obserwację obywateli — wykonali tysiące zdjęć operacyjnych. Materiał fotograficzny miał służyć do identyfikacji osób uważanych przez władze za "wichrzycieli" lub liderów protestów. Fotografowie celowali tak, by na zdjęciach była widoczna twarz wytypowanej osoby; po uchwyceniu niejeden agent był szybko wycofywany i zastępowany, aby zmniejszyć ryzyko rozpoznania.

Wykorzystanie zdjęć i konsekwencje dla uczestników demonstracji

Fotografie operacyjne z 28 czerwca 1956 roku nie pozostały lokalną pamiątką. Natychmiast trafiły do Komitetu ds. Bezpieczeństwa Publicznego w Warszawie, gdzie je wywołano i przeanalizowano. Na wybranych odbitkach zaznaczano osoby uznane za najbardziej aktywne — często znakowano je krzyżykiem. Zdjęcia, uzupełniane donosami informatorów z zakładów pracy (tzw. osobowymi źródłami informacji), posłużyły do zatrzymań i aresztowań.

W następstwie operacji kilkaset osób uznano za najbardziej zaangażowane i aresztowano je. Zatrzymanych poddawano brutalnym przesłuchaniom, często przeprowadzanym wieloosobowo, co potęgowało presję psychiczną i strach. Procesy przeciw uczestnikom demonstracji zapisały się w historii Poznania jako serie znane później jako procesy "trzech", "dziewięciu" i "dziesięciu", odnoszące się do liczby oskarżonych w poszczególnych sprawach.

Dokumenty przeszłości udostępnione dla pamięci

Zdjęcia operacyjne z czerwca 1956 roku stały się częścią archiwów i materiałów badawczych. W 2006 roku zbiory te przekazano do Instytutu Pamięci Narodowej w Poznaniu. Z okazji 70. rocznicy wydarzeń, 28 czerwca 2026 roku, planowane jest opublikowanie 1055 fotografii operacyjnych przez Cyryla — materiał, który może posłużyć historykom, badaczom i rodzinom uczestników jako dokument świadczący o metodach działania służb oraz o reperkusjach, jakie spotkały demonstrantów.

Publikacja tych zdjęć ma istotne znaczenie dla lokalnej pamięci Poznania. Pozwala ona na wgląd w praktyczne metody stosowane przez aparat bezpieczeństwa oraz na lepsze zrozumienie mechanizmów represji wobec obywateli w okresie PRL. Dla mieszkańców miasta i regionu są to materiały, które ułatwiają rekonstrukcję wydarzeń oraz identyfikację osób, których los został wówczas przesądzony przez działania służb.

Informacja Szczegóły
Data 28 czerwca 1956 (zdarzenia), publikacja 28 czerwca 2026
Miejsce Poznań
Dla kogo Mieszkańcy Poznania, badacze historii, rodziny uczestników Poznańskiego Czerwca

Źródło: poznan.pl/

Figuranci i tajniacy