Nowe płyty, które warto znać w Poznaniu: od witkacowskich „chlustów” po nowojorskie smaki jazzu

Nowe płyty, które warto znać w Poznaniu: od witkacowskich „chlustów” po nowojorskie smaki jazzu

Publikacja: 09.07.2026, 00:00
KWADRATURA PŁYTY. Z Kaszub do Nowego Jorku
Źródło zdjęcia: Miasto Poznań / poznan.pl

W natłoku premier łatwo przegapić płyty, które nie mają wielkiego marketingu, ale zostają z nami na długo. Oto cztery tytuły, które łączą kaszubskie melodie i jazzową tradycję z Warszawy i Nowego Jorku – propozycje idealne na letnie słuchanie w Poznaniu i nie tylko.

Improwizowany portret Witkacego: Leszek Kułakowski „Chlusty”

Leszek Kułakowski – pianista i kompozytor o statusie klasyka polskiego jazzu – wraca do inspiracji Stanisławem Ignacym Witkiewiczem. Nowy album „Chlusty” (Soliton) odwołuje się do ironicznie nazwanych przez Witkacego w pełni improwizowanych, intuicyjnych popisów fortepianowych. Koncepcja płyty zakłada krótkie, spontanicznie powstające utwory – każdy szkic komponowany był maksymalnie przez około kwadrans – by uchwycić groteskę, absurd i nieprzewidywalność z jednoczesnym ciężarem metafizycznych emocji.

Kułakowski, związany ze Słupskiem, gdzie znajduje się największa kolekcja prac Witkacego, kontynuuje tu wątki znane z wcześniejszego projektu „Witkacy. Narkotyki”. Towarzyszy mu doskonale zgrany zespół: perkusista Tomasz Sowiński oraz kontrabasista Piotr Kułakowski. Muzyka waha się między kontrolowaną ekspresją i klarowną formą a ofensywnymi, gęstymi dialogami – całość słucha się z przyjemnością, niezależnie od znajomości Witkacego.

Kaszubskie tradycje w tanecznej odsłonie: Drëszë „Rejwach”

Jeśli macie ochotę na folk, który tętni życiem, sięgnijcie po „Rejwach” (Zrzeszenie Kaszubsko-Pomorskie) kwartetu Drëszë prowadzonego przez Joannę Gostkowską. To druga z rzędu bardzo udana płyta zespołu – tym razem wyraźnie skierowana ku muzyce tanecznej, ale bez rezygnacji z akustycznego instrumentarium i wierności tradycyjnym motywom. Gostkowska śpiewa po kaszubsku, a zespół składa tradycji lekki ukłon i jednocześnie dodaje jej współczesnego oddechu.

Gościnnie pojawiają się tu dwaj mistrzowie regionalnego grania: Władysław Jankowski (rocznik 1935) i Mirosław Sobisz (1957). „Rejwach” to jednocześnie poszukiwanie dawnych melodii i hołd dla mistrzów – album, który zadziała zarówno na nogi, jak i na wyobraźnię słuchacza, nawet jeśli nie planuje on parkietowych pląsów.

Bas na pierwszym planie: Franciszek Pospieszalski „Warsaw Band”

„Warsaw Band” (Audio Cave) pokazuje, jak ciekawie może brzmieć zespół kierowany przez basistę. Franciszek Pospieszalski – przedstawiciel młodego pokolenia muzyków z doświadczeniem skandynawskich szkół – stawia tym razem na gitarę basową jako rdzeń brzmienia. Znakomity dobór partnerów sprawia, że materiał iskrzy energią i pomysłami.

W składzie słyszymy Ignacego Wendta (trąbka, okazjonalnie flugelhorn i pianino elektryczne), Piotra Andrzejewskiego (fortepian) i dynamicznego perkusistę Patryka Dobosza. Zespół gra z wyraźną synergią, a koncepcyjny i instrumentalny kunszt lidera trzyma całość w ryzach. Efekt: muzyka, która łączy świeżość i dyscyplinę, bez popadania w przewidywalność.

Nowojorskie smaki w duecie: Makowicz & Medyna „New York Flavors”

Dla tych, którzy szukają klasycznego jazzu z nutą elegancji, duet Adam Makowicz i Krzysztof Medyna przygotował „New York Flavors” (For Tune). Mistrzowsko brzmiący fortepian Makowicza i tenor saksofon Medyny spotykają się w programie, który można bez wahania przypisać do nurtu easy listening, pozostającego jednocześnie w dialogu z jazzową klasyką.

Nagrania zarejestrowano latem 2024 roku w warszawskiej sali koncertowej Nowa Miodowa. Artyści akcentują jazzowe i bluesowe źródła inspiracji, a w repertuarze sięgają po standardy m.in. Jerome’a Kerna, Theloniousa Monka, Duke’a Ellingtona i Cole’a Portera. To płyta na wieczór z winem i spokojem – po prostu usiąść i chłonąć.

Jak słuchać? Krótki przewodnik dla zabieganych

Jeśli macie tylko chwilę, spróbujcie takiego klucza: włączcie po dwa-trzy utwory z każdej płyty, przechodząc od improwizowanej ekspresji po klasyczne standardy. Z „Chlustów” wybierzcie kompozycje, w których trio rozwija się od szeptu do erupcji; z „Rejwachu” – nagrania, gdzie słychać gości i tradycyjne instrumenty; z „Warsaw Band” – segmenty prowadzone przez gitarę basową; z „New York Flavors” – interpretacje Monka i Ellingtona. To szybki sposób, by wyczuć charakter każdego albumu i zdecydować, gdzie zanurzyć się głębiej.

Dlaczego te płyty mają znaczenie?

Wspólny mianownik jest prosty: autentyczność i wysoka jakość wykonawcza. Kułakowski składa ukłon Witkacemu bez muzealnej patyny. Drëszë odświeżają kaszubskie dziedzictwo, nie zamieniając go w stylizację. Pospieszalski udowadnia, że bas może prowadzić narrację zespołu, a nie tylko trzymać tempo. Makowicz z Medyną przypominają, dlaczego standardy przetrwały: bo dają radość, przestrzeń i klasę.

Jeśli szukacie muzyki, która broni się bez względu na modę i głośność promocji, te cztery wydawnictwa to bezpieczny i inspirujący wybór – od Kaszub, przez Warszawę, aż po jazzowe smaki Nowego Jorku.

Źródło: poznan.pl/

Reklama

Charakter publikowanych treści

Treści publikowane w serwisie centralapoznan.pl mają charakter informacyjny, lokalny i publicystyczny. Dokładamy starań, aby publikowane informacje były aktualne i rzetelne, jednak niektóre dane mogą ulec zmianie po publikacji, w szczególności informacje dotyczące przepisów prawa, opłat, terminów, wydarzeń, komunikacji, godzin otwarcia, decyzji urzędowych oraz ofert podmiotów zewnętrznych.

Serwis nie zastępuje indywidualnej porady prawnej, podatkowej, medycznej, finansowej ani urzędowej. Przed podjęciem decyzji na podstawie publikowanych treści zalecamy weryfikację informacji w źródłach pierwotnych, u organizatora wydarzenia, właściwego urzędu, instytucji lub specjalisty.